sobota, 17 czerwca 2017

Znalazłam chrząszcza w Szczebrzeszynie!



"W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, i Szczebrzeszyn z tego słynie." Znacie ten wierszyk, prawda? Popularny łamaniec językowy ma w swojej nazwie miejscowość, niedaleko której mieszkałam przez wiele lat swojego dzieciństwa. Podczas długiego weekendu, pojechałam poszukać słynnego chrząszcza. I wiecie co? Znalazłam!



Słynny chrząszcz znajduje się na rynku szczebrzeszyńskim. Żeby zrobić sobie z nim zdjęcie, trzeba troszkę poczekać bo ustawia się przed nim spora kolejka. Jak widzicie na zdjęciu, jest wyższy od człowieka, gra sobie na skrzypcach i jest niezwykle elegancki! ;) Zastanawiałam się, skąd Jan Brzechwa wiedział o istnieniu Szczebrzeszyna. Może kiedyś tam był? Szukałam informacji na ten temat w Internecie, ale wujek Google chyba nie zna na to pytanie odpowiedzi.


Po moim odejściu, pojawiły się kolejne chętne osoby do wspólnej fotografii ze słynnym chrząszczem.



Roztocze to miejsce mojego dzieciństwa. Tu się wychowałam i mam do tego regionu niewyobrażalny sentyment. Rozgrzana ziemia w lesie, a także wieczór, mają tu zapach taki, jakiego nie ma nigdzie indziej na całym świecie. Tak! Wieczór też może mieć zapach. I uwierzcie mi, nigdzie nie widziałam piękniejszego nieba nocą.


Bardzo dużo ścieżek rowerowych i spacerowych zachęca do skorzystania z nich. W sezonie pojawia się tu sporo turystów, jednak szlaki nie są przeludnione. Wielu wczasowiczów nie docenia tego, co Roztocze jest w stanie zaoferować.





Cisza, spokój, to przede wszystkim. Jednak ta kraina jest w stanie dać dużo więcej. Każdy zmysł działa tu intensywniej. Widzisz kwiaty we wszystkich kolorach tęczy, piękne lasy, czujesz zapach żywicy spływającej po sosnach, możesz dotykać trawy chodząc po niej boso, smakować regionalnych potraw, które są godne polecenia, słyszysz jak śpiewają ptaki i ćwierkają świerszcze. To wszystko w połączeniu ze sobą powoduje, że chce się tu wracać. Jednak to co według mnie jest najbardziej istotne, to że czas płynie tu dwa razy wolniej.


Na koniec widoczek z pięknego Zwierzyńca. Miejsce obok Stawów Echo. Mniej oblegane, a równie fantastyczne. To czego zabrakło tym razem, to brykające koniki, które są dumą Roztoczańskiego Parku Narodowego i jego symbolem. Często je tu widywałam, ale tego dnia akurat ich nie było.

Z całego serca zachęcam do odwiedzania tego regionu. Doświadczycie tu błogiego spokoju, odpoczniecie i będziecie mieć okazje do obcowania z piękną przyrodą. Szlaki rowerowe, niebo nocą, Płaczący Kamień, kamieniołom w Józefowie i pierogi biłgorajskie, to tylko nieliczne powody, dla których będziecie chcieli tutaj wracać. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące Roztocza, to służę radą i pomocą. Znam tu każdy kąt :)

Jeżeli mój post Ci się spodobał, będzie super bombowo, jeżeli podzielisz się nim ze swoimi znajomymi. Daj znać w komentarzu, albo klikając na Facebooku serduszko, czy tekst Ci przypadł do gustu. Zachęcam do wyrażania swoich opinii bo to dla mnie największa pomoc, abym mogła dalej się rozwijać i ulepszać swój warsztat :) 

snapchat: smolkan

4 komentarze:

  1. Ten "Pierwszy" chrząszcz jest przy źródełku w zaciszu koło starego młyna. A ten na rynku to celebryta, lubiący pozowanie do zdjęć :)

    Pozdrowienia z roztocza ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! :) Fajnie Cię tu widzieć Anonimie. O istnieniu chrząszcza nad źródełkiem nie wiedziałam. Koniecznie muszę tam pojechać! :) Dziękuję za komentarz.

      Pozdrowienia z Warszawy ;)

      Usuń
    2. Ciii.... Nie przyznawaj się, że jesteś z roztocza i nie wiesz :-)

      Usuń
  2. Wydawało mi się, że wiem dużo, a tu taki psikus! ;) Trzeba się przyznawać, że się nie wie, to nic złego! :)

    OdpowiedzUsuń